11 września 2025 roku funkcjonariusze reżimu Łukaszenki wywieźli na granicę z Litwą 52 więźniów politycznych. W wielu mediach, a także w mediach społecznościowych ten akt określa się górnolotnym słowem „uwolnienie”, a białoruskie zasoby propagandowe przedstawiają sytuację to jako akt łaski dyktatora, to jako udany interes z Trumpem.
To, że ludzi wydobyto z kazamatów dyktatury, gdzie warunki przetrzymywania są absolutnie nieludzkie, bez wątpienia jest dobrą wiadomością. Ale wygląd wielu byłych więźniów politycznych mówi sam za siebie: ludzie wyglądają, jakby przeżyli Auschwitz.


Niemniej jednak cały ten proces wygląda zupełnie inaczej, jeśli pomyśleć o tym, że ludzi wyrzucono z własnego kraju z workiem na głowie, po torturach i nieludzkim traktowaniu. I tu intuicja nie zawodzi: to, co robi reżim, w żaden sposób nie mieści się w definicjach „szlachetności”, „humanizmu”, „miłosierdzia”. Przecież „uwolnieniu” towarzyszyło przymusowe wysiedlenie ludzi. Przymusowe wysiedlenia są rażącym naruszeniem całego szeregu praw człowieka uznanych na szczeblu międzynarodowym, w tym:
- prawa do mieszkania
- prawa do wyżywienia
- prawa do bezpiecznej wody pitnej
- prawa do ochrony zdrowia
- prawa do nauki
- prawa do pracy
- prawa do nietykalności osobistej
- prawa do wolności od okrutnego i nieludzkiego traktowania
- prawa do swobody przemieszczania się
Obowiązek państw powstrzymywania się od przymusowych wysiedleń i ochrony ludzi przed nimi jest zapisany w międzynarodowych aktach prawnych — Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych (art. 11 ust. 1), Konwencji o prawach dziecka (art. 27 ust. 3), Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (art. 14), Międzynarodowej konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (art. 5).
Tymczasem dyktatorski reżim Łukaszenki najpierw poddał ludzi latom tortur, wyrzeczeń i znęcania się, a następnie wyrzucił ich za granicę, zostawiając wielu bez dokumentów, rozdzielając rodziny, pozostawiając majątek i domy w kraju. W ten sposób reżim dosłownie wyklucza obywateli Białorusi jako „niewygodnych”. Nikt z urzędników ani funkcjonariuszy nie pomyślał o tym, gdzie ci ludzie będą mieszkać, co będą jeść i pić, jak skontaktują się z bliskimi.
Dziś można z dumą obserwować, jak liczne organizacje humanitarne i praw człowieka aktywnie włączyły się w pomoc ludziom wyrzuconym z kraju, zapewniając im mieszkanie, rzeczy i produkty pierwszej potrzeby.
Jeśli Ty lub Twoi bliscy znaleźliście się w podobnej sytuacji i nikt jeszcze nie zaproponował Wam pomocy, możecie zwrócić się do organizacji i inicjatyw, które udzielają wsparcia:
- pomoc prawna na Litwie — od Fundacji „Kraina dla Życia” @stranafundyd_YD_bot
- pomoc prawna w Polsce — od CBS ([email protected]) i „Partyzanki” (@partyzanka1, @partyzanka3)
- pomoc materialna — od BYSOL @help_bysol
- wsparcie mentorskie w resocjalizacji od „Wolnych”: https://airtable.com/app5R1ndq9cZt1x2L/pagWFmytOwmPFgNdU/form
- wsparcie w resocjalizacji — od Dissidentby: https://stayrebel.fun/released-help
Inicjatyw i możliwości jest jeszcze więcej, niż możemy publicznie wymienić. Ale jeśli zwrócicie się choćby do jednej z wymienionych organizacji, podpowiedzą Wam, gdzie i jaką pomoc można otrzymać.
Wyzwaniem dla nas wszystkich będzie wsparcie wizowe i prawne, a także długoterminowa opieka nad tymi ludźmi. Niemniej jednak odpowiedzialność za wszystko, co się dzieje, spoczywa na reżimie Łukaszenki – jego zbrodnicze i nieludzkie działania uczyniły z ludzi nie tylko więźniów politycznych, ale także ofiary przymusowego wysiedlenia.

Na ostatnim zdjęciu: polityk Mikoła Statkiewicz, który odmówił opuszczenia Białorusi i pozostał na terytorium neutralnym. Teraz jego miejsce pobytu jest nieznane.
