„Busły laciać” – wywiad ze zbiegłym oskarżonym w sprawie

„Busły laciać” – wywiad ze zbiegłym oskarżonym w sprawie

1 lipca 2022

25 czerwca 2022 roku KGB wpisało na „listę terrorystów” kolejne dwie osoby. Wykaz uzupełnili mieszkańcy Mińska Dzianis Salmanowicz i Andrej Sliziuk.

Dzianis Salmanowicz został zatrzymany 4 października 2021 roku. Prorządowe kanały nazywają Dzianisa „głównym redaktorem wizualnym” filmików ruchu „Supraciŭ”. Na nagraniu Salmanowicz mówi, że został zatrzymany przez milicjantów, ponieważ „był członkiem destrukcyjnych kanałów na Telegramie”, „współpracował z „Busły laciać”” i brał udział w protestach w 2020 roku. 

Andrejowi Sliziukowi udało się wyjechać z kraju i teraz przebywa w bezpiecznym miejscu. Młody człowiek zgodził się porozmawiać z dissidentby na temat kolejnej decyzji nielegalnych władz. Andrej jest jednym z oskarżonych w sprawie grupy „Busły laciać”. Zatrzymanych w tej sprawie Alaksieja Hamezę, Andreja Budaja, Alaksieja Iwanisaua, Alaksandra Murawiowa, Mikałaja Biblisa i Alaksandra Sidarenkę oskarża się o serię akcji oporu, wśród których są: uszkodzenie samochodu sędziego rejonu borysowskiego w marcu 2021 roku oraz okna w mieszkaniu, w którym „mieszka pracownik mińskiej prokuratury z małym dzieckiem”, w kwietniu 2021 roku, 

Andrej Sliziuk zajmował aktywną postawę obywatelską od 2010 roku:


Zrozumiałem, że w naszym kraju coś jest nie tak. W 2011 roku chodziłem na akcje z klaskaniem. W tamtych latach większości ludzi było wszystko jedno, więc potem nie angażowałem się. W 2020 roku, kiedy wielu się „obudziło”, nabrałem zapału i zrozumiałem, że nie jestem sam. W 2020 roku byłem w lokalu wyborczym i na własne oczy widziałem liczbę „harmonijek” w urnie.

Andrej poznał Alaksieja Iwanisaua na spotkaniach podwórkowych. Okazało się, że mieszkali w sąsiednich blokach i wcześniej nic o sobie nie wiedzieli. Z czasem Andrej i Alaksiej zostali przyjaciółmi. Kiedy zaczęły się zatrzymania, Andrej w pośpiechu opuścił kraj. Rozmówca opowiada, że było to przeczucie. I nie zawiodło go. Wszyscy oskarżeni w sprawie przebywają w areszcie, zostali wpisani na „listę terrorystów”, a rozprawy sądowe odbywają się za zamkniętymi drzwiami.

Andrej Sliziuk, zdjęcie z prywatnego archiwum rozmówcy

Uważam, że robią z nas „terrorystów”, żeby innym odechciało się występować przeciwko władzy. Tak naprawdę ani ja, ani chłopaki nie jesteśmy terrorystami, tylko zwykłymi świadomymi obywatelami, powiedziałbym nawet – patriotami. Tym wywiadem chcę przekazać słowa wsparcia wszystkim bezprawnie skazanym. Chcę im powiedzieć, że ludzie o nich pamiętają i że nie będą odsiadywać swoich ogromnych wyroków – mówi Andrej.

Każdy człowiek, który jest poddawany najbardziej okrutnym prześladowaniom ze strony reżimu Łukaszenki, w tym przyklejaniu łatki „terrorysty”, zasługuje na jak największe wsparcie ze strony społeczeństwa obywatelskiego i społeczności międzynarodowej. Oczywiste jest, że zbrodniczy i represyjny wymiar sprawiedliwości współczesnej Białorusi jest bardzo daleki od tego, by móc przedstawić wszystkie fakty i okoliczności prześladowania człowieka w sposób obiektywny, niezależny, otwarty i bezstronny. Głównym celem wszystkich instytucji zaangażowanych w ściganie karne (od milicjantów po sędziów) jest wykonywanie woli dyktatora, a mianowicie tłumienie inaczej myślących i wywieranie jak najsilniejszej presji na wszystkich zwolenników demokratycznych zmian. W takich okolicznościach niedopuszczalne jest przyjmowanie na wiarę przedstawionych „dowodów” winy oskarżonych i zgadzanie się z etykietami, które przykleja się człowiekowi lub grupie osób w celu zdyskredytowania sił opozycyjnych lub zastraszenia ludności. Dopiero w demokratycznym kraju z całkowicie niezależnym i jawnym sądownictwem, swobodnym dostępem do pomocy prawnej i poszanowaniem domniemania niewinności będziemy mogli obiektywnie ocenić ten czy inny przypadek prześladowania politycznego. Do tego czasu naszym zadaniem jest walka o natychmiastowe uwolnienie wszystkich więźniów reżimu Łukaszenki, a w trakcie tej walki – jak najpełniejsza pomoc w znoszeniu wszelkich trudów i uciążliwości uwięzienia.


Zdjęcie z prywatnego archiwum rozmówcy