Jauhien Charaszkiewicz – sprawiedliwy i nieustępliwy. Nie mógł służyć w wojsku na kontrakcie, został obserwatorem wyborów i dostał 4 lata za uczciwość.

Jauhien Charaszkiewicz – sprawiedliwy i nieustępliwy. Nie mógł służyć w wojsku na kontrakcie, został obserwatorem wyborów i dostał 4 lata za uczciwość.

18 kwietnia 2022

Dla mnie Żenia był, jest i pozostanie człowiekiem o wyostrzonym poczuciu sprawiedliwości. Wydaje mi się, że zawsze trudno mu było stać z boku, jeśli sytuacja wymagała aktywnego udziału albo polemiki. Żenia ma swobodny temperament i łaknie sprawiedliwości. Jest bardzo uczciwy i bez skrępowania gotów mówić, gdy wielu na jego miejscu by milczało. Nie wszystkim i nie zawsze się to podobało. Ale wydaje mi się, że była to cząstka jego wewnętrznej wolności.

— mówi Nina Charaszkiewicz, żona Jauhiena

Jauhien ukończył szkołę i liceum zawodowe. Mimo to trudno nazwać go człowiekiem słabo wykształconym. Po liceum Jauhiena wzięto do wojska. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej Jauhien Charaszkiewicz podpisał kontrakt na służbę w wojskach pogranicznych. Odmówił jego przedłużenia – zaczął się ujawniać jego nieustępliwy charakter. Za wyrażanie niezadowolenia z działań przełożonych Jauhiena regularnie wysyłano w niekończące się delegacje na strażnice. Nie pogodził się z tym i odszedł do cywila. 

Niemal do samego zatrzymania Jauhien pracował jako kierowca w Połockim Kombinacie Mleczarskim, gdzie nie przedłużono mu umowy. Być może z powodu jego przekonań i wystąpienia z prorządowego związku zawodowego. Gdy Jauhien został niezależnym obserwatorem wyborów w 2020 roku, kłody pod nogi rzucano mu znacznie częściej niż zwykle.

W swoich zainteresowaniach Żenia był chłopakiem do szpiku kości: gry wideo, komputery i wszystko, co z nimi związane. Kochał samochody, a także airsoft, na który bardzo często jeździliśmy grać. Bardzo kocha też koty, dlatego w naszym domu mieszkają 2 puchate zwierzaki.

— podkreśla Nina


Jauhien Charaszkiewicz

Poglądy Jauhiena upolityczniały się stopniowo. Decyzję o zostaniu obserwatorem podjął bez długiego namysłu i wahania. Rodzina Jauhiena przeżywała wszystkie wydarzenia, ale zaakceptowała jego zdecydowany wybór i go wsparła. Poza tym Jauhien przygotowywał się do tego, by zostać tatą. 

Zatrzymanie stało się trudną próbą dla wszystkich. Zamiast myśleć o zbliżającej się radości macierzyństwa, żona Jauhiena musiała myśleć o tym, co włożyć do najbliższej paczki i jakie sprawy załatwić z adwokatem. Z czasem wszystko to przerodziło się w codzienne obowiązki, które wraz z zaawansowaniem ciąży niekiedy stawały się ciężkim brzemieniem. 

Ale wiem, że to było potrzebne przede wszystkim mnie – w tej krzątaninie próbowałam zapomnieć o sobie, o swoim stanie, a było dla mnie ważne, żeby Żenia czuł moją troskę i miłość. Przez ten czas oboje z Żenią bardzo dojrzeliśmy, każde z nas przechodziło własną drogę dorastania w innych okolicznościach. Musiałam stać się bardziej zdecydowana i wytrwała.

— dzieli się Nina

Cały system więzienny jest zbudowany tak, by człowiek pod ciągłą presją psychiczną [i nie tylko] utracił poczucie własnej godności. Mimo to Jauhien przechodzi wszystkie te próby z godnością. 

16 września 2021 roku ogłoszono Jauhienowi wyrok – 4 lata pozbawienia wolności. Na ogłoszenie wyroku rodzice Jauhiena przynieśli na salę wydrukowane kolorowe zdjęcia jego trzymiesięcznej córki Milany, którą zobaczył po raz pierwszy. 

Z rodziną Jauhien mógł się spotkać w lutym 2022 roku podczas długiego widzenia w kolonii karnej. 

To był dzień, w którym Żenia po raz pierwszy zobaczył swoją małą córeczkę i wziął ją na ręce. Na ile krótkie było nasze spotkanie, na tyle ciężkie było późniejsze rozstanie. Długo dochodziłam do siebie...

— wspomina żona Jauhiena

Jauhien tęskni z dala od rodziny. Rozmowy telefoniczne wychodzące (czasem wideorozmowy) trwają 10 minut. Obok cały czas jest funkcjonariusz kolonii, więc o sprawach osobistych porozmawiać się nie da, można tylko zapytać, co słychać, i opowiedzieć o ostatnich codziennych nowinach. 


Przekazy pieniężne do aresztu śledczego, wnioski o przyjęcie paczki

Rok temu same przekazy pieniężne pochłaniały 200 rubli białoruskich miesięcznie. W pozostałych sprawach pomagali życzliwi ludzie – i to było ratunkiem. Teraz wydatki są mniejsze, ponieważ w kolonii wprowadzono miesięczny limit zakupów w kantynie (przyp., konto osobiste w areszcie śledczym/kolonii). Warunki pracy w koloniach są niewolnicze, dlatego nikt ze skazanych, a zwłaszcza więźniów politycznych, nie jest w stanie niczego tam zarobić. Na przykład w grudniu 2021 roku Jauhien dostał pasek wypłaty na 30 kopiejek. 

Paczkę regulaminową Jauhien kompletuje sobie w kolonii sam. Rodzina kupuje bon w sklepie internetowym przy kolonii, a on wybiera potrzebne produkty i rzeczy. 

Głównym źródłem dochodu żony Jauhiena jest zasiłek macierzyński. Czasem pomagają rodzice, czasem przyjaciele i znajomi. Duże wydatki pochłaniają leki, witaminy i jedzenie dla dziecka. 

Ogromnym i odczuwalnym wsparciem dla Żeni są listy solidarności. Z powodu powszechnego blokowania korespondencji Żenia od prawie 3 miesięcy nie dostaje listów. Ale nie uważam, że to powód, by przestać pisać. Ze wszystkich sił staram się wspierać go sama. Ale to nie zawsze wystarcza.

— mówi żona Nina



Fragmenty listów Jauhiena do rodziny

Jauhiena Charaszkiewicza możecie wesprzeć listami wysyłanymi pocztą tradycyjną, a także za pośrednictwem serwisów Pisma Wkletoczku i Письмо.бел